„Pokłon”

poklon-b-iext39300399

Mieszkańcy podwórka jednego z miast na Ziemiach Odzyskanych chcą zapomnieć o krzywdach doznanych w minionej wojnie. Te, które poraniły dusze, ujawniają się w codziennych sytuacjach:

– okrucieństwie i przemocy wobec dzieci,
– nawykach żywieniowych – rozmoczony suchy chleb to już posiłek,
– strachu przed kontaktem z jakąkolwiek władzą,
– prowadzących zazwyczaj do bójek dyskusjach o władzy i przyszłości ojczyzny,
– krwawych porachunkach, którymi kończy się prawie każda potańcówka.
– lukach edukacyjnych i analfabetyzmie.

Krzywdy wyrządzone przez bolszewików w wypadku kresowej szlachcianki Marii to sieroce zapracowane dzieciństwo. Wrażliwa i ambitna kobieta usiłuje mimo poważnych braków w wykształceniu i w wychowaniu „udawać kogoś lepszego”. Z fatalnym skutkiem…

Rodzaj literatury: literatura obyczajowa
Format: 121x195mm, oprawa miękka
Wydanie: pierwsze
Rok wydania: 2013
Wydawnictwo: NovaeRes

Liczba stron: 224
ISBN: 978-83-7722-771-8

Recenzje książki dostępne tutaj oraz tutaj.

FRAGMENT KSIĄŻKI:
O wpływie rodziców na nasze życie mówi jeszcze inna przewrotna sentencja – „Połowę życia psują nam rodzice, a następną połowę – dzieci”. Bardzo łatwo popsuć tę pierwszą połowę. Przecież rodzice tylu rzeczy nas pozbawili:

Nie dali – bo nie mieli. Powracali do zgliszcz z tobołkami i z ochotą do życia bez uporczywego strachu. Zgliszcza były na ogół splądrowane przez bezwzględnych i cwanych. Ci ostatni byli w większości, bo tacy mieli większe szanse przetrwać.

Nie nauczyli – bo nie umieli. Kiedy mieli się nauczyć, jeśli ich dzieciństwo upłynęło na byciu wyręką, czyli na pracy w domu, natomiast młodość – w dzisiejszym rozumieniu późniejsze dzieciństwo – na byciu na służbie, czyli pracy u obcych?

Nie pokazali – bo nie mieli zielonego pojęcia. Nie każdy dorosły z tamtych czasów widział w życiu pociąg, morze, miasto. Młodzi chłopcy chętnie szli do wojska, a nawet i na wojnę, bo chcieli zobaczyć kawał świata. Pamiętam, jak mój ojciec miał pracę związaną z wyjazdami służbowymi. Jeśli w służbowym terenowym aucie było akurat wolne miejsce, zabierał mnie ze sobą tylko po to, abym zza szyb mogła coś zobaczyć. Zobaczyć kawał świata.

Nie przekazali – bo nie było czego. Potracili przecież na wojnach i rewolucjach dosłownie dorobki całego życia, zdrowie, bliskich. Wyszukiwali w zgliszczach miejsca na przetrwanie. Eleganckich, bogatych poniemieckich mieszkań najbiedniejsi, najbardziej skrzywdzeni przez los nie zajmowali. Bali się. „Oni jeszcze mogą tu wrócić” – mówili.

Nie ustrzegli – bo nie zauważyli.

Nie obronili – bo sami byli słabi.

Nie nadążyli – bo jak mieli nadążyć, kiedy świat biegł tak szybko.

9

Była druga połowa dwudziestego wieku, a oni pochodzili z regionu cofniętego o kilkaset lat. Wykształcenie wielu dorosłych sprowadzało się do znajomości liter i podstaw rachunków. Wtedy to był standard. Słyszało się w radiu i szkołach o szeroko zakrojonej walce z analfabetyzmem – o tysiącach dorosłych, którzy dzięki akcji młodzieży z ZMP nauczyli się pisać i czytać. Kilka lat później wyszło na jaw, że wielu podpisało dokument o swoim wyjściu z analfabetyzmu, bo… na kursie nauczono ich tylko składania swojego podpisu (jego bezmyślnego rysowania). Za dwadzieścia czy pięćdziesiąt, czy nawet sto lat lista zarzutów i żalów wobec rodziców będzie o wiele dłuższa. W zakresie podanych już punktów będzie identyczna. Zmienią się tylko rekwizyty i sceneria.Mieszkańcy podwórka jednego z miast na Ziemiach Odzyskanych chcą zapomnieć o krzywdach doznanych w minionej wojnie. Te, które poraniły dusze, ujawniają się w codziennych sytuacjach…